ARCHIWUM

Porównanie peelingów do ust! Hania Beauty VS Iossi

Poznaj ich wady i zalety. Który został Naszym faworytem?

Hania Beauty - peeling do ust miętowy 20g - 19.90 zł
Zapewnia ustom kompleksową pielęgnację – delikatne złuszczenie, odpowiednie nawilżenie, wygładzenie oraz odżywienie ust i ochronę przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi.

W składzie między innymi:

  • Olejek eteryczny z mięty pieprzowej
  • Masło kakaowe
  • Olej z pestek winogron
  • Masło z awokado
  • Witamina E.
     

Skład wg INCI: Sucrose, Theobroma Cacao Seed Butter, Vitis Vinifera Seed (Grape) Oil, Persea Gratissima (Avocado) Butter, Tocopherol Acetate, Mentha Piperita (Peppermint) Oil, Limonene, Linalool

Peeling zamknięty jest w szklanym, solidnym słoiczku z plastikową nakrętką. Zapach jest przyjemnie miętowy, delikatny i świeży. Konsystencja jest odpowiednio zbita i mokra. Procesy wydobycia produktu z opakowania oraz aplikacji na usta nie sprawia żadnych problemów. Peeling praktycznie się nie osypuje. Strata kosmetyku podczas masażu ust jest znikoma, ale najlepiej robić go np. nad umywalką. Oceniam go na wydajny. Drobinki cukru są spore i pozwalają na wykonanie kilkuminutowego masażu, zanim całkowicie się rozpuszczą. Nie podrażnia ust. Pozostałości po zabiegu możemy spokojnie zlizać. Skład jest naturalny i całkowicie bezpieczny. Obecny w peelingu olejek miętowy przyjemnie chłodzi i orzeźwia usta. Po peelingu wargi są miękkie i gładkie, lekko natłuszczone. Niestety po chwili odczuwam potrzebę dodatkowego nałożenia balsamu do ust. Pozostawiona warstwa ochronna nie jest lepka. Produkt w swojej kategorii oceniam bardzo wysoko.

Zalety:

  • Zbita i mokra konsystencja
  • Dokładnie złuszcza bez podrażnień
  • Naturalny i bezpieczny skład
  • Nie pozostawia lepkiej warstwy
  • Spełnia swoje obietnice pielęgnacyjne: złuszcza i nawilża
  • Wydajny
  • Cena

 

Wady:

  • Minimalnie się osypuje, strata jest znikoma, ale jednak.

Miętowy peeling kupisz tutaj.

Iossi - Mango i Kokos. Delikatny cukrowy peeling do ust 15 ml – 39.90 zł
100% naturalny. Sprawi, że usta staną się przyjemnie gładkie i miękkie. Nawilża, natłuszcza, działa złuszczająco i ochronnie.

W składzie między innymi:

  • Masło mango
  • Olej kokosowy
  • Wosk pszczeli
  • Olej słonecznikowy
  • Witamina E


     

Skład wg INCI: Cocos Nucifera Oil (kokos), Sucrose, Mangifera Indica (mango) Seed Butter, Helianthus Annuus Seed (słonecznik) Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Cera Alba (wosk pszczeli), Citrus Limon Seed Oil (cytryna), Natural Mixed Tocopherols (naturalna witamina E), Citrus Limon Peel (cytryna) Oil, Copaifera Reticulata Balsam (copaiba) Extract, Beta-Carotene, Citral*, Citronellol*, Linalool*
*naturalne składniki olejków eterycznych 

Peeling Iossi zamknięty jest w identycznym słoiczku, jednak pojemność jest nieco mniejsza. Mamy tutaj 15 ml, czyli 15 g, a poprzednik miał 20 g. Zapach jest letni, cytrusowo-kokosowy. Bardzo przyjemny; pozytywnie nastraja. Konsystencja jest gęsta. Nabieranie produktu ani jego rozsmarowanie na ustach nie stanowi żadnego problemu. Tutaj drobinki cukru są znacznie mniejsze, przez co też delikatniejsze w odbiorze. Nieco szybciej się rozpuszczają, ale szczerze mówiąc różnica, w porównaniu z dużymi drobinkami peelingu miętowego, jest znikoma. Trochę mnie to zaskoczyło, bałam się, że tak drobny cukier rozpuści się praktycznie od razu. Strata produktu w trakcie masażu jest żadna. Zero. Nic kompletnie nie „odlatuje” od ust. Małe drobinki cukru osadzone w gęstej konsystencji trzymają się idealnie skóry. Oceniam go na bardzo wydajny. Usta po peelingu są gładkie i miękkie. Niby drobniutkie ścierniwo, ale bardzo dokładne i skuteczne. Pozostałości po masażu spokojnie również możemy zjeść – produkt jest w 100% naturalny. Ten peeling pozostawia bardzo tłustą warstwę ochronną, część musimy zetrzeć, bo skóra wokół ust mocno się świeci. Niestety ten pozostawiony film ochronny jest w moim odbiorze również nieco lepki, przez co muszę go zetrzeć praktycznie do zera i nie stanowi już takiej ochrony, jakiej bym oczekiwała. Po zabiegu nakładam dodatkowo pomadkę ochronną. Oczywiście, jeśli nigdzie nie muszę wyjść ani nie maluję się zaraz po peelingu, to zostawiam tę grubą warstwę na dłużej, bo świetnie odżywia skórę. Peeling, z racji swojej delikatności, będzie świetny dla mocno podrażnionych ust lub skłonnych do podrażnień.

Zalety:

  • Gęsta konsystencja
  • Delikatny, ale bardzo skuteczny w złuszczaniu
  • Naturalny, bezpieczny skład
  • Bardzo wydajny
  • Brak straty produktu w trakcie aplikacji
     

Wady:

  • Lepka warstwa ochronna
  • Cena – kosztuje prawie 2x więcej niż poprzednik
     

Peeling Mango i Kokos kupisz tutaj.

 

Podsumowując:

Obydwa produkty mają zalety i wady. W swojej kategorii spełniają swój obowiązek – zostawiają usta gładkie i bez suchych skórek. W sumie tylko tyle się wymaga od peelingu do ust. W przypadku obydwu produktów i tak muszę wspomagać się pomadką ochronną, bo w niedługim czasie od aplikacji peelingu, usta po prostu pierzchną (ale moje są wyjątkowo wymagające). Obydwa mają świetne, bezpieczne składy. Zasadniczo uważam, że peeling do ust nie jest niezbędnym kosmetykiem, więc należy się zastanowić czy tak naprawdę Ci się przyda w pielęgnacji. Jeśli miałabym wybrać, wybiorę ten miętowy od Hania Beauty. Ma większą pojemność, niższą cenę i nie muszę go ścierać po aplikacji. To mój wybór, a ty używasz w ogóle peelingów do ust?

 

<< Wróć do poprzedniej strony