ARCHIWUM

TRAWIASTE Sezonowy krem z pąków wiśni i rzeżuchy— EXTREMALNIE naturalny krem do twarzy

Trawiaste to młoda polska marka tworząca kosmetyki ekstremalnie naturalne bez chemicznych konserwantów, sztucznych barwników; odpowiednie dla wegan. Produkty nie są testowane na zwierzętach, tworzone ręcznie i na świeżo na bazie soków z surowych owoców, warzyw i ziół w połączeniu z tłoczonymi na zimno olejami i masłami z roślinnych pestek. Data przydatności 2-3 miesiące. Duża część produktów tworzona jest sezonowo — zgodnie z cyklem przyrody. Konserwowane peptydami fermentacji rzodkwi, emulgowane naturalnymi woskami i włóknami pomarańczy. Trawiaste nie mają nic wspólnego z kremami dostępnymi w drogeriach. Są to kremy „jadalne” i „brudne”; zawierające cząstki użytych składników.

Wedle filozofii marki: ''Nie nakładamy na twarz, niczego co nie wyrosło z natury i czego nie można zjeść”.


Trawiaste to zdecydowanie marka dla konsumentów świadomie szukających tylko innowacyjnej, rewolucyjnej, wręcz ekstremalnie organicznej pielęgnacji.

TRAWIASTE Sezonowy krem z pąków wiśni i rzeżuchy


Skład INCI:


Woda, ekstrakt z pąków wiśni, olej z pestek wiśni, olej z nasion słonecznika, rzeżucha wodna, masło cupuacu, mirra, ocet jabłkowy, lecytyna słonecznikowa, alkohol benzylowy, kwas sorbowy.


Pąki i olej z pestek wiśni wspomagają syntezę kolagenu i regenerację komórek naskórka. Rzeżucha słynie z właściwości poprawiających wygląd skóry — zapobiega powstawaniu niedoskonałości i zatykaniu porów. Wiśnie i rzeżucha to źródła witamin C i E – silnych przeciwutleniaczy, które wymiatają ze skóry wolne rodniki.
Masło Cupuacu wykazuje działanie natłuszczające, nawilżające oraz ochraniające (emolient). Zawiera naturalne antyutleniacze neutralizujące działanie wolnych rodników. Dzięki zawartości roślinnych fitosteroli jest biozgodne ze skórą człowieka, oznacza to, że składniki w nim zawarte są przez skórę tolerowane i łatwo wchłaniane, nie powodują alergii kontaktowej. Poprawia nawilżenie i przywraca elastyczność skórze suchej i zwiotczałej. Działa przeciwzapalnie i regenerująco. Jest naturalnym filtrem słonecznym chroniąc przed szkodliwym promieniowaniem UVA i UVB.
Olej z nasion słonecznika wzmacnia bariery naskórkowe, doskonale zmiękcza i wygładza skórę. Ma działanie przeciwrodnikowe, przeciwzapalne i normalizujące. Nie powoduje tworzenia się zaskórników. Dobrze się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu.

Krem polecany dla skór suchych, odwodnionych, z utratą elastyczności, a także problematycznych ze względu na działanie przeciwzapalne oraz brak substancji komedogennych.

Krem znajduje się w szklanym, ciemnym słoiczku o pojemności 30 ml. Jest to pojemność mniejsza niż standardowa, jeśli chodzi o kremy do twarzy, jednak skoro musimy go zużyć w 2, maksymalnie 3 miesiące, nie może być większa. Produkt jest wydajny, po miesiącu stosowania 2 x dziennie, nadal jest pół słoiczka.
Konsystencja kremu jest przyjemna w użytkowaniu, przypomina miękkie masło. Kosmetyk nakładamy na zwilżoną skórę; w tym celu możemy użyć zwykłej wody, wody termalnej lub hydrolatu. Krem może być stosowany na dzień, również pod makijaż oraz na noc i pod oczy. W kwestii nakładania makijażu na krem musiałam zastosować dodatkową warstwę pudru wykańczającego, bo moja skóra po aplikacji jest dość mocno błyszcząca. Nie wpływa to na trwałość makijażu. Produkt ma barwę przypominającą karmel, dzięki temu nadaje skórze zdrowy, równomierny kolor. Widoczne gołym okiem drobinki użytych składników nie są wyczuwalne w trakcie aplikacji. Zapach przywodzi na myśl mocno dojrzałe wiśnie, jest intensywny i dosyć długo wyczuwalny. I właśnie ten aromat, dla mnie osobiście, na początku był ciężki do zaakceptowania. Na stronie producenta w opisie kremu widnieje adnotacja, że na początku stosowania może zaistnieć ładnie nazwany proces „samooczyszczania się skóry”, objawiające się powstawaniem wykwitów skórnych. Tak też stało się u mnie. Codziennie rano przez pierwsze dwa tygodnie budziłam się z jakimś nowym „okazem” na twarzy. Niestety po miesiącu aplikacji nadal się to zdarza, choć nie z taką częstotliwością. Tę uporczywość jestem w stanie zaakceptować, patrząc na poprawę stanu swojej skóry, która ma piękny koloryt, jest świetnie nawilżona, wyciszona, elastyczna i miękka w dotyku.
Kremy naturalne i organiczne mocno odżywiają, uspokajają, łagodzą podrażnienia, odbudowują naturalny płaszcz hydrolipidowy. To wszystko musi trwać, ale efekty są długofalowe więc naprawdę warto.


Polecam absolutnie! Osobom szukającym mazidła całkowicie innego niż te dostępne w drogeriach; osobom, które nie boją się eksperymentować i cenią dary Matki Natury; ale też tym którzy pragną zrezygnować z nakładania na twarz tradycyjnych kremów drogeryjnych.

<< Wróć do poprzedniej strony