ARCHIWUM

WILLOW ORGANICS — FRUITY MOUSSE & FRUITY SUGAR SCRUB

WILLOW ORGANICS
Polska marka kosmetyków naturalnych stawiająca na naturę — czystą i surową — bez niepotrzebnych substancji syntetycznych. Założona przez Marikę — autorkę bloga Porcelanowe Włosy.
Produkty od początku do końca przygotowywane są ręcznie. Formuły kosmetyków są Self-Preserving. Swoją trwałość zawdzięczają antybakteryjnym właściwościom olejów, maseł i olejków eterycznych. Dzięki temu nie znajdziemy w nich konserwantów.
Kosmetyki Willow Botanics są w 100% naturalne i wegańskie, nietestowane na zwierzętach za to testowane dermatologicznie, nie zawierają oleju palmowego.



FRUITY MOUSSE
Organiczny balsam do twarzy i ciała na bazie naturalnych olejów i maseł. Zawiera masło mango i olej z pestek moreli. Pachnie ciepło, cytrusami oraz owocami tropikalnego drzewa Litsea Cubeba. Stworzony z myślą o skórze suchej i dojrzałej — został wzbogacony witaminą E, która wzmacnia barierę naskórka i spowalnia procesy starzenia skóry. Balsam delikatnie natłuszcza, pozostawiając warstwę ochronną. Dba o prawidłowe odżywienie i wspomaga naturalną regenerację.


Fruity Mousse sprawdza się jeszcze lepiej zastosowany na żel aloesowy, hydrolat lub tonik.
Formuła Self-Preserving
Ingredients: Mangifera Indica Seed Butter (masło mango), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Carthamus Tinctorius Seed Oil (olej z krokosza), Prunus Armeniaca Kernel Oil (olej z moreli), Tocopherol (witamina E), Litsea Cubeba Fruit Oil (olejek z werbeny egzotycznej), Copaifera Officinalis Resin (balsam Copaiba), Citral*, Limonene*, Linalool*, Geraniol*, Citronellol*
* naturalne składniki olejku eterycznego

Owocowy mus znajduje się w minimalistycznym słoiku z grubego, ciemnego szkła o pojemności 60 g. Konsystencja jest dosyć zaskakująca. Przy pierwszym spojrzeniu wydaje się wręcz stała i gęsta, ale przy pierwszym dotyku już wiadomo, że jest lekka i niezwykle delikatna. W kontakcie ze skórą zachowuje się jak olejek. Niezwykle przyjemna w użytkowaniu formuła. Fantastycznie się rozprowadza po skórze. Pozostawia lekki, nietłusty film ochronny, ale pozwala jej oddychać. Sprawdza się również pod makijaż. Mus zastosowany na zwilżoną skórę wchłania się dosyć szybko. Jest bardzo wydajny. Na uwagę zasługuje również etykieta kosmetyku. Jest nie do zdarcia! Wodoodporna i wytrzymała – miesiąc codziennego użytkowania i wygląda, jakby była przyklejona przed chwilą.


Zapach balsamu to poezja! Niezwykle intensywny, cytrusowy i cudowny zapach werbeny wprawia w dobry nastrój, uspokaja i odpręża – przynajmniej mnie. Złapałam się na tym, że kilka razy w ciągu dnia potrafię otworzyć słoiczek tylko po to, żeby go powąchać. Stosuję ten krem głównie do twarzy, bo szczerze mówiąc szkoda mi go na ciało! Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała go do wszystkiego, do czego tylko można, ale od początku. Uwielbiam masło mango, shea i olej z pestek moreli — każdy z osobna świetnie działa na moją wymagającą i alergiczną skórę. Podejrzewałam, że połączenie ich wszystkich mnie zachwyci, ale że aż tak?! Fruity Mousse to była miłość od pierwszego użycia. Uwielbiam w nim wszystko: konsystencję, zapach, nawet opakowanie, ale przede wszystkim sposób działania na skórę. Fantastycznie nawilża i regeneruje, koi i łagodzi podrażnienia; nie uczulił mnie. To nieocenione właściwości w przypadku mojej skóry. Pomimo bogactwa maseł i olejów w składzie, nie zapycha porów. Cera jest gładka i miękka w dotyku, a jej ogólna kondycja zdecydowanie poprawiona. Uwielbiam wieczorem, po kąpieli usiąść wygodnie w ulubionym fotelu z Owocowym Musem w dłoni – to już rytuał. Nakładam go na twarz robiąc masaż, na okolice oczu, a nawet powieki, usta, dłonie, paznokcie i skórki, stopy, łokcie, kolana… Na każdy obszar, gdzie skóra potrzebuje specjalnej ochronny i wymaga dogłębnej pielęgnacji. To niezwykle wszechstronny kosmetyk. Olejek z werbeny egzotycznej ma na mnie wręcz terapeutyczne działanie – odświeża nie tylko ciało, ale i umysł. Fruity Mousse to jeden z tych kosmetyków, które mogłyby się nigdy nie kończyć. Według mojej skóry (i węchu) to kosmetyczny majstersztyk. Przemyślana receptura, naturalny skład, zniewalający zapach i działanie, które spełnia wszystkie moje wygórowane oczekiwania. Jest idealny.

Fruity Mousse kupisz tutaj KLIK

FRUITY SUGAR SCRUB
Owocowy peeling do ciała na bazie brązowego cukru trzcinowego z wyspy Reunion. Dokładnie złuszcza martwy naskórek, pozostawiając skórę gładką i dobrze nawilżoną dzięki odżywczym właściwościom naturalnych maseł i olejów. Olejek eteryczny z owoców werbeny egzotycznej nadaje mu intensywny energetyzujący zapach.
Formuła Self-Preserving


Ingredients: Sucrose (cukier), Mangifera Indica Seed Butter (masło mango), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Carthamus Tinctorius Seed Oil (olej z krokosza), Prunus Armeniaca Kernel Oil (olej z moreli), Tocopherol (witamina E), Litsea Cubeba Fruit Oil (olejek z werbeny egzotycznej), Copaifera Officinalis Resin (balsam Copaiba), Citral*, Limonene*, Linalool*, Geraniol*, Citronellol*
* naturalne składniki olejku eterycznego


Peeling podobnie jak mus zamknięty jest w szklanym, ciemnym słoiku, ale jego pojemność jest dwa razy większa — mamy 120 gramów produktu. Zaskakujące jest, że skład peelingu jest identyczny jak Fruity Mousse, tyle że na pierwszym miejscu w INCI jest cukier. Teoretycznie zaskakujące, ale z drugiej strony, skoro udało się stworzyć takie cudeńko jak Owocowy Mus, to ja nie widzę absolutnie potrzeby zmian składu. Wiedziałam, że mogę się po nim spodziewać jedynie wspaniałych efektów.
Konsystencja peelingu jest gęsta i zbita. Cukier nasączony bogactwem maseł i olejów. Jest wydajny – jego strata podczas nakładania, oczywiście na wilgotne ciało, jest minimalna. Z racji tego, że cukier dosyć szybko się rozpuszcza pod wpływem tarcia i temperatury ciała – polecam peelingować się małymi partiami. To zapewni dłuższy i bardziej efektywny masaż. Drobinki cukru są mocno wyczuwalne, ale złuszczanie określam raczej jako delikatne – jak to w przypadku peelingów cukrowych. Intensywny zapach werbeny i cytrusów ewoluuje pod wpływem tarcia i jeszcze bardziej zyskuje na intensywności, zapewniając aromaterapeutyczny „wybuch” doznań. Skóra po użyciu bardzo długo pachnie, jest wspaniale oczyszczona i wypielęgnowana. Wygładzona, nawilżona, odżywiona i miękka. Doskonale i mocno natłuszczona, ale nie lepka. Absolutnie nic więcej nie trzeba na nią nakładać. Po delikatnym osuszeniu ciała można się od razu ubrać. Peeling bardzo fajnie sprawdza się również do ust. Z racji tego, że jest słodki, a skład naturalny, nie trudzę się zmywaniem go z warg tylko po prostu go zjadam! Podobnie jak Fruity Mousse to świetny i przemyślany kosmetyk gwarantujący doskonałe, wszechstronne działanie. „Efekt uboczny” zapachu werbeny to zrelaksowane, odprężone i odświeżone ciało. Mój top of the top wśród peelingów.

Fruity Sugar Scrub kupisz tutaj KLIK

 

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie zdjęć bez zgody autora zabronione.

<< Wróć do poprzedniej strony